Bałtyk to magnes dla turystów. Choć znaczną część odwiedzających stanowią Polacy, to atrakcyjne widoki oraz wysokiej klasy noclegi z basenem nad morzem sprawiają, że również zagraniczni wczasowicze chętnie wybierają się na północ naszego kraju.
Niestety pomimo corocznych ostrzeżeń zarówno ratowników, jak i innych służb dbających o bezpieczeństwo, wypadki nad wodą są niechlubną normą. Winę za taki stan rzeczy ponoszą urlopowicze. Brawura, alkohol i brak zdroworozsądkowego myślenia powodują, że o tragedię nietrudno. Tymczasem niewiele trzeba, by bez przykrych niespodzianek bawić się na plaży i wśród fal.
Za chłodna – nie wchodź!
Popularnym nadmorskim zjawiskiem jest tak zwany upwelling przybrzeżny. Uaktywnia go wyż występujący na wschodzie, czego skutkiem jest wiejący silnie wiatr. Poprzez jego działanie podnoszą się wody głębinowe, natomiast wyższe cieplejsze są spychane w dół. W następstwie akwen się wychładza, co negatywnie wpływa na ludzki organizm. Nagły skok temperatur, dodatkowo odczuwalny przy wysokiej temperaturze powietrza, może doprowadzić do wstrząsu termicznego. Dlatego, jeśli czujemy, że woda jest po prostu za zima, lepiej nie oddalać się od brzegu.
Czerwona flaga
Na szczęście ratownicy w czytelny sposób sygnalizują, gdy dzieje się coś niedobrego. Natychmiast wywieszają czerwoną flagę, oznaczającą kategoryczny zakaz kąpieli. Przy strzeżonych kąpieliskach ryzyko wypadku eliminuje się do zera, niestety inaczej wygląda to na terenach, gdzie nie ma ratownika. Tam turysta musi wykazać się przezornością.